Mieleckie wspomnienia o Profesorze Tadeuszu Sołtyku.
Nie ma chyba na świecie człowieka, który nie marzyłby o
poszybowaniu w przestworzach niczym ptaki lub mityczny Ikar. Wielu z nas w czasach dzieciństwa, nie
widząc realnej szansy pokonania trudności, rozpoczynało przygodę od
modelowania, konstruowania tych latających zabawek. Z nich to rekrutowali się
późniejsi, światowej sławy konstruktorzy samolotów i wszelkich latających
aparatów, oni decydowali się na ryzyko walki z powietrzem, przestrzenią,
czasem i własnym strachem. Do tych ludzi należał właśnie prof. T. Sołtyk
Z profesorem Tadeuszem
Sołtykiem człowiekiem legendą, wizjonerem i fanatykiem
techniki lotniczej spotkałem się dwa razy w swoim życiu, raz w 1987 roku
w OBR SK Mielec. Samolot Iryda
był konstruowany w Instytucie Lotnictwa Warszawa ale jego geometria była
projektowana przy pomocy komputera w OBR SK Mielec (po wygranym
konkursie na opracowanie numerycznej geometrii przez OBR SK Mielec).
W czasie pobytu profesora w Mielcu przedstawiałem mu metodę i sposób
projektowania geometrii samolotu przy pomocy nowoczesnych narzędzi jakim był
komputer. Pokazywałem mu rozrysowania samolotu Iryda
w skali 1:1 wykonanych na stabilnych wymiarowo foliach na autokreślarce KONGSBERG. Porównaliśmy te techniki do metod
opisywania geometrii samolotu Iskra jego konstrukcji. Technicznie wyjaśniłem
profesorowi jak „przeszedłem” z giętki traserskiej stosowanej szeroko w
jego czasach do techniki spline’owej stosowanej przeze mnie na komputerze.
Następnie omówiłem jak wykorzystaliśmy tą numeryczną geometrię aby wykonać
części samolotu na obrabiarkach sterowanych numerycznie. Wspomniałem także
Profesorowi o wykorzystaniu komputerów przy projektowaniu nie tylko
samolotów ale także samochodów, łopatek turbin a nawet narzędzi
skrawających. Pamiętam, że czas naszej rozmowy mijał błyskawicznie i
upływał w bardzo miłej atmosferze. Profesor
T. Sołtyk posiadał niezwykłą mądrość życiową, która powstaje w
człowieku w oparciu o jego doświadczenie. Wypracował sobie także przez
lata mądrość radzenia z trudnymi sytuacjami, których nie brakuje we
wszystkich międzyludzkich relacjach. Cieszył się, że teraz nam młodzieży żyje
się dużo lżej, ale chciał żeby było nam jeszcze lepiej. Łatwo się
nam rozmawiało bo mieliśmy także wspólne hobby - żeglarstwo.
Myślę, że takich ludzi jak on nie zapomina się
nigdy. Niby zwyczajni, a odcisnęli się w umysłach tych, którzy zetknęli się z
nimi.
Pozostawił po sobie wiele wspomnień w pamięci tych, którzy mieli
prawdziwe szczęście zetknąć się z nim na jakiejkolwiek płaszczyźnie, wyszkolił
uczniów - wysokiej klasy konstruktorów, udzielił niezliczonej ilości wywiadów,
chociaż podobno tego nie lubił, tak jak nie lubił pozostawionych bez odpowiedzi
pytań, całym swoim życiem udowodnił, że marząc można zrobić tak bardzo dużo dla
siebie i innych nawet jeśli się żyło w trudnych czasach.
W
grudniu 1981 roku przygotowywałem się do obrony pracy doktorskiej w WAT
(jako ciekawostkę mogę podać, że obrona pierwotnie
wyznaczona na 14 XII 1981, nie odbyła się z powodu stanu wojennego, po prostu -
odwołano ją, odbyła się dopiero w styczniu 1982r)
Mój
Promotor, także już nieżyjący, prof. dr hab. inż. Władysław JAROMINEK
zaprosił któregoś dnia (zdaje się, na początku grudnia 1981r), na moje
seminarium, przed obroną pracy, prof. Tadeusza
SOŁTYKA. W pracy był przykład z ISKRY, a poza tym znali się
osobiście, pewnie z PIAP, bo tam od 1975r, już poza lotnictwem pracował Tadeusz SOŁTYK. Ten krótki epizod kontaktu z
tak znaną osobą wspominam bardzo mile
Prof.
Tadeusz SOŁTYK, choć już 72 letni Pan, bardzo ciekawie opowiadał, w
dyskusji, o swojej pracy w przemyśle
lotniczym, a w szczególności nad projektem TS 11 ISKRA. Pamiętam, że
byłem wówczas bardzo dumny, że to na moim seminarium był tak sławny człowiek.
Dzisiaj pisząc ten krótki tekst pomyślałem, że właśnie dla potomnych trzeba
upamiętniać takich ludzi, bo to jest właśnie prawdziwe
dziedzictwo narodowe polskiej myśli technicznej.
Korzystając z okazji, rocznicy 100 lecia urodzin prof.
SOŁTYKA chciałbym przypomnieć, że 3 lata temu uruchomiony został pomysł -
konkurs: „Dziedzictwo narodowe polskiej myśli
technicznej” http://www.procax.org.pl/news.php (patrz załącznik) i nic nie stoi na przeszkodzie aby dla upamiętnienia tego
wielkiego inżyniera zająć się jego konstrukcjami, najpierw modelami 3D,
a w przyszłości przeniesione w technologii Virtual Reality, pokazywać je
w Muzeum Techniki.
Zostałem
zatrudniony w WSK –Mielec w 1958 roku i od tej daty spotkałem się z
seryjnie produkowanymi samolotami TS-8 „ Bies” konstrukcji docenta Tadeusza
Sołtyka, których w latach 1958-1961 wyprodukowano 239 egzemplarzy. Pierwszy
lot Biesa 23.08. 1958r wykonał pilot
Tadeusz Gołębiowski .
Wtedy to WSK Mielec produkował duże ilości (ponad 1400 sztuk) odrzutowców myśliwskich od Lim 5P (Mig-17 PF)
oraz modyfikacje szturmowe Lim -6 ( oznaczenie produkcyjne. „CM” )
W 1960 r. WSK
Mielec otrzymała zadanie uruchomienia seryjnej produkcji odrzutowego
samolotu szkolno –treningowego TS-11 „ISKRA” konstrukcji doc. Tadeusza Sołtyka.
Pierwszy prototyp 02 oblatał 05.02.1960 roku pil. dośw. Andrzej Abłamowicz.
Prototyp 02 samolotu
TS-11 był wyposażony w angielski silnik RRViper o ciągu 800 kG, ponieważ polski
silnik HO-10 ( również o ciągu 800 kG ) nie był jeszcze gotowy. Oba silniki były traktowane jako
„przejściowe” ponieważ w opracowaniu był silnik SO-1 o ciągu 1000 kG.
Kierownictwo Układu Warszawskiego postanowiło, że należy produkować seryjnie tylko jeden samolot tego typu. W marcu 1961 na wojskowym lotnisku Monino pod Moskwą w konkursie udział wzięły:
·
Jak 30 konstrukcji gen.
A.S. Jakowlewa (ZSRR )
·
TS-11 „Iskra” konstrukcji doc.. Tadeusza
Sołtyka ( Polska )
·
L-29 „Delfin” konstrukcji inż. Jana Vicke (
Czechosłowacja )
Po dłuższych i „ciekawych” próbach w locie i analizach zwyciężył L-29 „Delfin”.
Polska pozostała przy swoim samolocie TS-11 „Iskra” głównie dzięki
umiejętnym zabiegom doc. T. Sołtyka
i ogromnemu poparciu Dowódcy Wojsk Lotniczych i OPK gen. pilota Frej
Bieleckiego. Kontynuowano więc seryjne przygotowanie produkcji w WSK Mielec.
Po pozytywnym pierwszym locie na seryjnym TS-11 „Iskra” oraz po zakończonych próbach na prototypie
05 , który został wyposażony w nowy silnik SO-1 (o ciągu 1000 kG ) spotkałem
się w Warszawie z doc. Tadeuszem Sołtykiem.
Docent
przyjął mnie w swoim skromnym gabinecie, gdzie odbyliśmy dłuższą rozmowę.
Wcześniej spotkałem się z inż. Szelągiem, który był zastępcą ds. energetycznych
a ja byłem kierownikiem sekcji energetycznej w Biurze Konstrukcyjnym obsługi
serii TS-11. Doc. Sołtyk interesował się szczegółami z pierwszego lotu
samolotu –nr fabr. 101, głównie zaś długością rozbiegu z zabudowanym na tym
samolocie „przejściowym silnikiem HO-10
(o ciągu 800 kG). Docent miał przygotowane odręcznie wykresy z wynikami prób
samolotu TS-11 z nowym silnikiem SO-1 o ciągu 1000 kG. Z zachwytem
wykazywał pozytywny wpływ tego silnika na parametry startowe i lotne „”Iskry”.
Zgłosiłem problem gaśnięcia silników HO-10 spowodowanych przez rozbryzgi wody,
szczególnie groźne podczas rozbiegu po pasie startowym pokrytym dużymi kałużami
wody. Po dyskusji ustaliliśmy zastosowanie zaproponowanych przez nasze
biuro „błotników” podwozie przednie i
„siatek” wlotowych. Ustalono też zakres dalszych prób dla określenia
dopuszczalnych wielkości kałuż. Efekty dalszych prób na samolocie 308 pokazane
są na zdjęciu.
Na zakończenia wizyty
Doc. T. Sołtyk zainteresował się organizacją Biura
Konstrukcyjnego obsługi seryjnej
produkcji w Mielcu- TKL, kierowanego przez mgr inż. Kazimierza Gocyłę a
także systemem numeracji rysunków wg grup konstrukcyjnych, który został wprowadzony do seryjnej
dokumentacji TS-11 „Iskra”.
Cała
rozmowa przebiegała w przyjemnej atmosferze. Ja wspominam ją jako serdeczną,
poważną a jednocześnie zatroskaną. Zdawał sobie chyba sprawę, że WSK Mielec
obciążona jest nie tylko produkcją samolotu TS-11 „Iskra” lecz głównie
samolotu An-2. Zamówienia na ten prosty konstrukcyjnie samolot An-2
wynosiły ponad 500 rocznie, co wymagało w dni robocze wytaczania z hali montażu
minimum dwu An-2. (w sumie
wyprodukowano 11911 samolotów An-2 oraz 423 egz. TS-11)
„Iskra” konkuruje z czechosłowackim
”Albatrosem”
W czasie technicznego przygotowania produkcji seryjnej samolotuTS-11 „Iskra” i jej
realizacji wprowadzono wiele zmian konstrukcyjnych. Najważniejsze z nich to :
·
-zmiana silnika HO-10 na silnik SO-1 o ciągu 1000 kG ( w
dalszych modernizacjach na silnik
SO-3 o ciągu 1100 kG )
·
-zmiana foteli na używane na Lim -2 o mniejszych
zagłownikach
·
-wprowadzono inny system uszczelniania zbiorników paliwa w
skrzydłach
·
-wprowadzono nowe hamulce kół oraz zmiany zespołów instalacji
hydraulicznej
·
-najbardziej widoczne na zewnątrz są zmiany malowania oraz
przeniesienie anteny radiowej ze statecznika pionowego na kadłub.
Czechosłowacki samolot L-39
„Albatros” skonstruowany został w przedsiębiorstwie „Aerovodochody” przez zespół inż. Jana Vicka ( v max 750
km/godz, „Iskra” -720 km/godz. ).
Różnił się od L-29 zmianami w kadłubie, wywołanymi zastosowaniem
dwuprzepływowego silnika turbinowego
typu RD35 o ciągu startowym
21,58 kN (tj ponad dwukrotnie większym od SO-1 ). W dalszych modyfikacjach na L-159
zastosowano jeszcze mocniejszy silnik F124- GA -100 oraz zmieniono wyposażenie
kabiny w kooperacji z firmą Boeing.
Czechosłowacki „Albatros”, zalecany dla państw Układu
Warszawskiego, tylko do ZSRR został
wyeksportowany w liczbie ponad 1000 egzemplarzy.
WSK Mielec czyniła znaczne wysiłki
promocyjne samolotu TS-11 „Iskra”, przygotowała dokumentację
techniczno-eksploatacyjną w kilku językach oraz prezentowała ten samolot
(pomalowany w pomarańczowe pasy, numer rejestracyjny SP-DOF oraz znak PZL w
kolorze czarnym) na międzynarodowych salonach piknikach. Lotniczych .między
innymi w Paryżu i Farnborough.
Wielokrotnie występowała z akrobatycznymi pokazami dziewiątka
pasiasto-czerwonych TS-11 „Iskra” z Radomia.
W 1974 r. podpisano kontrakt z odbiorcą Indyjskim na dostawę 50 szt samolotów TS-11 „Iskra” Sprzedaż 50 „Iskier” do Indii w latach 1975 i 1976 była pokaźnym zastrzykiem dla produkcji seryjnej .w Mielcu. .
Niestety, w
1967 r doc. T. Sołtyk odchodzi z
przemysłu lotniczego i podejmuje pracę w Przemysłowym Instytucie Automatyki i
Pomiarów w Warszawie. Prawdopodobną przyczyną był naddźwiękowy samolot szkolno-
treningowy TS-16 „Grot”. W tym czasie kończy się produkcja MiG-19
w Czechosłowacji. Następuje era samolotów MiG-21 (za które Polska w offsecie
płaciła tylko 17 samolotów An-2.)
Okrętownictwo przyjęło doc. T. Sołtyka bardzo chętnie, niebawem otrzymał
tytuł Profesora. Tutaj prof. Tadeusz
Sołtyk przepracował z powodzeniem 25 lat ( 1967- 1992 )
W Mielcu w
1967 roku podjęto w Biurze Konstrukcyjnym obsługi serii TKL na zlecenie wojska prace nad modernizacją samolotu TS-11 „Iskra”. Według takiej dokumentacji wykonano 5
serii samolotów – łącznie 134 sztuki..
W 1969
roku powstaje w Mielcu Zakład
Doświadczalny który od Szefostwa
Techniki Lotniczej MON otrzymuje zamówienie na kolejne trzy modernizacje samolotu
„ TS-11 „Iskra”
Powstają wersje; artyleryjska, szkolno-bojowa,
bojowo-rozpoznawcza. Szerzej modyfikacje te przedstawia inż. Jerzy Bar, który
brał udział w opracowaniu ich koncepcji i nadzorował realizację. Takich zmodernizowanych samolotów wykonano aż
10 serii, łącznie 213 sztuk Trzeba
jednak zauważyć, że od 1998r do 1991 nie było zamówień na samoloty TS-11
„Iskra” . Po tej przerwie produkcję
wznowiono je XVIII serią, Pierwszy
samolot z niej został przekazany do JW. dnia 23.10.1982. Przez kolejnych 5 lat
wykonano 45 sztuk samolotów. Samolot XX
serii 3H-2015 zakończył produkcję w
Mielcu
W
dniu 23.09.1987 r. odbyło się uroczyste zakończenie produkcji samolotu TS-11
„Iskra”. Meldunek o zakończeniu lotu odbiorczego ostatniego samolotu
przyjął, płk. nawigator Mieczysław
Hańderek. W uroczystości tej uczestniczyli: prof. Tadeusz Sołtyk,
Komendant Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie płk. pilot
kosmonauta Mirosław Hermaszewski, dyrektor Zakładu Lotniczego
PZL-Mielec mgr inż. Jerzy Felczak i
wielu innych. Na tej uroczystości przemawiał, niestety już ostatni raz w
Mielcu- prof. Tadeusz Sołtyk
Z inicjatywy mieleckiego stowarzyszenia Promlot w dniu 03.05.2003 uroczyście dokonano odsłonięcia w Mielcu pomnika „Iskry”. Na postumencie znalazł się samolot o numerze fabrycznym 3H1507, który jako pierwszy w Indiach wylatał pełny resurs to jest 4 500 godzin. Takich i podobnych pomników jest w Polsce ponad 40. Dodatkowo krajowi nabywcy Iskier wyeksportowali : około 30 sztuk do USA, 3 szt do Australii, 2 szt do Wielkiej Brytanii, oraz 1szt na Litwę.
Podczas
pierwszych lat po uruchomieniu produkcji i w czasie próbnej eksploatacji
samolotów TS-11 „Iskra” konstruktor prof. T. Sołtyk przeżywał
wiele interesujących chwil, wymagających szybkich i trafnych decyzji. Niektóre
z nich utkwiły w mojej pamięci. Na przykład: zderzenie się w locie w okolicach Radomia (w dniu 06.06.67) dwóch „Iskier” (nr
fabr 1H0110 i 1H0218 ) podczas którego zerwała się linka piromechanizmu i pilot opuścił samolot szczęśliwie bez użycia
katapulty. Drugi ciekawy przykład to lądowanie
„na brzuchu” samolotu TS-11, który pilotował inż. Pilot
Tadeusz Pakuła. Zawiódł przycisk chowania podwozia, podając cały czas
sygnał „na schowanie”. Zmieniono
system sterowania elektrycznego na stosowany w Migach i tego typu lądowanie nie
wystąpiło.
Ale dość
wyliczeń przykrych wspomnień.-chciałbym podać dwa dobre- które utkwiły mi w
pamięci: lot Iskrą i pobyt w Indiach.
Do najprzyjemniejszych wspomnień z okresu konstrukcyjnej
obsługi produkcji samolotu TS-11 „Iskra” zaliczam lot w dniu 18.08.1978
z ppłk pilotem Andrzejem Dziedzickim.
Nie byłem zwykłym pasażerem w drugiej kabinie, ale zgodnie z ustaleniami miałem powtarzać za Nim figury akrobacji (bez korkociągu ). Wg oceny instruktora „było nieźle”. Dla mnie był to najwspanialszy „prezent” w dniu moich 45 urodzin.
Drugim
niezapomnianym przykładem pozytywnych wspomnień było wydelegowanie
mnie (przez płk Jerzego Kuleszę Dyrektora
WZL Bydgoszcz) na dwumiesięczny wylot
do Indii. Celem było przedłużenie resursu ponad 25 lat. Samoloty były eksploatowane w Indiach w
Hakimpet koło Hyderabadu. Po powrocie opracowałem biuletyn zwiększający resurs
(żywotność w latach) z 25 do 30 lat eksploatacji . Najpiękniejsze wspomnienia dotyczą :miasta i jego
świątyń: zarówno hinduskich jak i
mahometańskich. Ogromny kraj, bo
niedługo miliard mieszkańców - styk dwu religii oraz ogromne kontrasty: od
przepychu i bogactwa do skrajnej nędzy.
Było
to moje pożegnanie z samolotem TS-11 „Iskra” ponieważ w roku 1992
odszedłem na emeryturę
Tadeusz Kijanka